Chyba każdy, kto prowadzi aktywny styl życia wie, jak ważna w diecie jest woda. Odpowiednia równowaga wodna i mineralna organizmu to klucz do zdrowego i sprawnego fizycznie organizmu. Osoby jeżdżące rowerem często używają bidonu do przechowywania wody – w ten sposób zawsze jest ona pod ręką, kiedy zaschnie w gardle. Czasami jednak następuje dłuższa przerwa w używaniu roweru i zapominamy o wodzie w bidonie. Czy jeżeli po tygodniu wrócimy do jeżdżenia możemy spokojnie napić się tej samej wody?

Ile można trzymać wodę w bidonie rowerowym: czy woda ma termin ważności?

Woda źródlana płynie pod powierzchnią naszej planety od milionów lat i nigdy się nie psuje. Tak naprawdę woda nie ma daty przydatności do spożycia. Data, która widnieje na butelce jest tylko elementem biurokracji. Jeżeli zdarza ci się zostawiać na wpół wypita wodę w bidonie i sięgasz po nią po tygodniu jak najbardziej powinna być zdatna do picia. O ile nie jest zanieczyszczona materią organiczną (nie rośnie w niej nic, ani nie pływają w niej żadne żyjątka) taka woda nie będzie mieć złego wpływu na twój organizm tak więc, jeżeli nie masz nic lepszego pod ręką – pij śmiało. Brzmi naciąganie? Woda, która po otwarciu jest przechowywana w nieodpowiedni sposób lub zwyczajnie w miejscu, w którym jest wiele zapachów może nabrać charakterystycznego, nieprzyjemnego zapachu i smaku. Dzieje się tak dlatego, że plastik, w którym najczęściej woda jest przechowywana nie jest na tyle szczelny, żeby inne molekuły nie przedostały się przez niego i osiadły w wodzie. Może to popsuć smak i zapach wody, jednak nie wpłynie negatywnie na nasz organizm. Żeby zatrzymać dobry smak wody należy ją przechowywać w szklanych pojemnikach i w zacienionym miejscu. Jeżeli jednak nie jesteś pewien czy otwarta tydzień wcześniej woda na pewno Ci nie zaszkodzi wystarczy sprawdzić jej kolor – jeżeli pozostał niezmieniony nic ci nie grozi, ale jeśli jest chociaż lekko zielonkawa bezpieczniej jest sięgnąć po świeżą butelkę.

Przechowywanie wody: czy to na pewno bezpieczne?

Dyrektor norweskiego departamentu do spraw wody, Truls Krogh, zdradził kilka lat temu w wywiadzie, że posiada mały domek w górach, gdzie jeździ kilka razy do roku. Domek jest staromodny i nie ma w nim kanalizacji. Za każdym razem kiedy stamtąd wyjeżdża, a zostaje jakaś otwarta butelka z wodą, zostawia ją tam do następnej wizyty – twierdzi, że bardzo mało patogennych bakterii może przeżyć w czystej wodzie, po krótkim czasie wszystkie giną. Wracając do swojego domku w górach, pan Krogh, ze spokojem pije więc dwu albo i trzymiesięczną wodę bez obaw o zdrowie swoje i swojej rodziny.